Don Desiderio

Józef Michał Ksawery Poniatowski
Premiera: 20 października 2018 r. - Polska prapremiera sceniczna oryginalnej wersji językowej

kierownictwo muzyczne: JAKUB KONTZ

reżyseria: EWELINA PIETROWIAK

scenografia i kostiumy: ALEKSANDRA GĄSIOR

reżyseria światła: KAROLINA GĘBSKA

asystent dyrygenta: GRZEGORZ BRAJNER

asystent reżysera: BERNADETA MAĆKOWIAK

korepetytorzy solistów: LARYSA CZABAN, MICHAŁ KRYWORUCZKO

basso continuo: LARYSA CZABAN, NIKOL LATOCHA 

 

OBSADA:

Don Desiderio: STANISLAV KUFLYUK, ADAM WOŹNIAK

Don Curzio: SZYMON KOMASA, KAMIL ZDEBEL

Angiolina: JOANNA WOŚ, EWA MAJCHERCZYK

Federico: SŁAWOMIR NABORCZYK, ADAM SOBIERAJSKI

Matteo: BOGDAN KUROWSKI, ZBIGNIEW WUNSCH

Placida: ANNA BORUCKA, IWONA NOSZCZYK

Riccardo: MACIEJ KOMANDERA, JULIUSZ URSYN-NIEMCEWICZ

Wykonania odbywają się z materiałów Stowarzyszenia Muzyki Polskiej „Don Desiderio", powstałych pod redakcją Krzysztofa Słowińskiego

dramma giocoso (opera buffa) w 3 aktach

Czas trwania:
2 godz. 20 minut - 1 przerwa

Polska prapremiera sceniczna oryginalnej wersji językowej -

Czas i miejsce akcji: Gensano (w okolicach Rzymu), XIX w.

Osoby: Don Desiderio Bonifazi, przyjaciel Riccarda (baryton); Don Curzio, notariusz (bas); Angiolina, córka Placidy i Riccardo (sopran); Federico, ukochany Angioliny (tenor); Matteo, służący (bas); Placida (mezzosopran); Ricardo, jej mąż (tenor).

Don Desideria prześladuje pech, popełnia wciąż te same gafy. Na wieść o rzekomej śmierci swego przyjaciela Riccarda wyrusza wraz z notariuszem Don Curziem, by odwiedzić rodzinę zmarłego i poinformować ją o tym smutnym zdarzeniu. Ponieważ powóz się przewraca, rozpoczętą podróż musi dokończyć pieszo. Wchodząc do domu Placidy, żony Riccarda, zakłóca randkę Angioliny (córki Placidy i Riccarda) i Federica. Na wieść o śmierci Riccarda Placida mdleje. Don Desiderio informuje rodzinę, że zmarły Riccardo cały swój majątek zapisał w testamencie żonie.

Don Curzio jest przekonany, że otwarcie testamentu uspokoi wdowę. Don Desiderio znów śledzi romans Angioliny i Federica i niechcący staje się przyczyną ich kłótni. Chcąc załagodzić sytuację, Desiderio proponuje niezwłoczne zapoznanie się z wolą zmarłego, na co rodzina przystaje. Jak się okazuje po otwarciu testamentu, Riccardo faktycznie uczynił Placidę beneficjentką swojego majątku, postawił wszelako jeden warunek uprawomocnienia tej decyzji. Otóż testament nie powinien być otwarty przed upływem 24 godzin od śmierci Riccarda; gdyby to jednak nastąpiło, cały spadek musiałby zostać przekazany na rzecz sierot. Placida, Angiolina, Federico i służący Matteo oskarżają Don Desideria o zdradę. Pechowy Desiderio zamierza z rozpaczy popełnić samobójstwo, ale Don Curzio powstrzymuje go przed tym, proponując, by lepiej zadośćuczynił za swoje błędy, oddając własny majątek Placidzie. Don Desiderio postanawia ożenić się z wdową, co ma być zorganizowane równocześnie ze ślubem Angioliny i Federica. Placida się opiera, ale Don Desiderio, chcąc przełamać wątpliwości, informują ją o tym, ze Riccardo miał rzekomo romans z pewną baletnicą. I w tym momencie do domu wkracza sam Riccardo, który wcale nie umarł, a jedynie zasłabł i zemdlał w obecności Don Desideria, ale szybko wrócił do zdrowia. Riccardo błogosławi związek Angioliny i Federica i darowuje przewiny Don Desideria.

Ryszard Daniel Golianek, Opery Józefa Michała Ksawerego Poniatowskiego, Dom Wydawniczy Duet, Toruń, s. 53-54.

Polska prapremiera sceniczna oryginalnej wersji językowej

Media o spektaklu

„Don Desiderio” Józefa Michała Ksawerego Poniatowskiego w reżyserii Eweliny Pietrowiak to udany mariaż przeszłości z teraźniejszością. XIX-wieczny utwór został nieco odkurzony i uwspółcześniony. Sceniczny hortus fraudulentia oczarowuje niekonwencjonalną scenografią, która została przemyślana w każdym calu. Niewielka przestrzeń gry, jaką dysponuje bytomska scena została dobrze wykorzystana, a niektóre sceny (np. oddanie hołdu zmarłemu i jego spadkobiercom) zyskały niezwykłą plastyczność dzięki reżyserii świateł, za którą odpowiada Karolina Gębska. Olbrzymią zasługą Opery Śląskiej jest to, że udało jej się dokonać restytucji pamięci o zapomnianym kompozytorze. (Magdalena Mikrut-Majeranek, Dziennik Zachodni, „Zapomniana tragikomedia z happy endem, czyli dzieło Poniatowskiego na deskach Opery Śląskiej”)

Bytomska premiera nie jest okolicznościowym zdarzeniem, ale odkryciem utworu stworzonego przez Józefa Michała Ksawerego Poniatowskiego – krewnego króla, którego warto przywrócić polskiej kulturze. (Jacek Marczyński, Rzeczpospolita , "Don Desiderio" w Operze Śląskiej: świetna zabawa )

Czy było warto? Na pewno. Jeśli wciąż słuchamy z przyjemnością, Rossiniego czy Donizettiego, to czemu od czasu do czasu nie posłuchać również Poniatowskiego. Stylistyka prawie ta sama (rossiniowska w ansamblach, donizettiowska w duetach czy ariach), dzieło melodyjne, humor nieco czarny – libretto to komedia omyłek, której motorem jest tytułowy Don Desiderio, straszliwy pechowiec: chce jak najlepiej, a robi wszystko jak najgorzej, powoduje wypadki, przynosi żałobną wiadomość, która okazuje się fałszywa – same kłopoty z nim. Chyba po raz pierwszy się zdarzyło, że Stanisław Kuflyuk zaśpiewał taką rolę – nie zimnego drania, nie szlachetnego kawalera, tylko pociesznego safanduły. Zabawne, że wystylizowany jest jakby trochę na Donizettiego. Towarzyszy mu notariusz Don Curzio – w tej roli Szymon Komasa, wykazujący poza znakomitym głosem niemałą vis comica. W ogóle trzeba powiedzieć, że wszystkie, także poboczne role są nieźle ustawione aktorsko – to zasługa reżyserki Eweliny Pietrowiak. (Dorota Szwarcman, Polityka)

 

Odkrywanie tytułów, które pochłonęły mroki niepamięci wiąże się z ryzykiem, że nie zostaną one dobrze przyjęte przez współczesnych widzów. Nie jest to jednak przypadek Poniatowskiego, którego muzyka czerpie garściami z dorobku Rossiniego i w pewnym stopniu Donizettiego. W efekcie otrzymujemy lekkie i przyjemne dzieło utrzymane w rossiniowskim klimacie, pełne koloraturowych popisów sopranu i tenorowych arii oraz efektownych scen zespołowych. (Magdalena Grzybowska, Opera Lovers  „Don Desiderio” w Bytomiu – drugie życie zapomnianej opery)

Największy atut najnowszej premiery Opery Śląskiej? Pełnokrwiste postacie bezbłędnie zagrane przez pierwszorzędnych aktorów - z Joanną Woś i Szymonem Komasą na czele. Stanisław Kuflyuk będzie twarzą współczesnego Don Desideria. Ze sceny lecą prawdziwe iskry, a muzyka okazuje się być cudownie niepodatna na upływ czasu.  (Alexandra Kozowicz, Gazeta Wyborcza, „Iskry z odkurzonej partytury”)

 
Wstecz