Media o nas

24 stycznia 2019, Czwartek
"W nowej, surrealistycznej odsłonie" - Dziennik Teatralny o premierze "Don Kichota" w Operze Śląskiej

Zapraszamy do lektury tekstu Magdaleny Mikrut-Majeranek dotyczącego premiery "Don Kichota" w Operze Śląskiej.

W nowej, surrealistycznej odsłonie

"Don Kichot" - reż. Henryk Konwiński - Opera Śląska w Bytomiu

Już dziś, 26 kwietnia, na deskach Opery Śląskiej w Bytomiu kolejna premiera. Tym razem baletowa. W surrealistyczny świat stworzony przez Miguela Cervantesa zabiorą nas artyści występujący w „Don Kichocie". 

 

Libretto baletu komicznego oparte jest na tekście Mariusa Petipy, stworzonym według powieści Miguela Cervantesa. Przypomnijmy, że premiera w choreografii Petipy miała miejsce 14 grudnia 1869 roku w moskiewskim Teatrze Bolszoj. Natomiast Polska publiczność balet ten mogła zobaczyć dopiero 95 lat później! Sukcesywnie zdobywał coraz większą popularność, aż trafił do żelaznego repertuaru baletowego. Nową bytomską odsłonę opowieści o błędnym rycerzu zobaczymy z kolei równo 150 lat po premierze.

Inscenizację i choreografię do spektaklu stworzył Henryk Konwiński, natomiast kierownictwo muzyczne objął Arif Dadashev, a scenografię wyczarował Ireneusz Domagała. Warto dodać, że duet Konwiński – Domagała ma na swoim koncie już realizację poprzedniej wersji „Don Kichota", którego premiera zainaugurowała sezon artystyczny 2003/2004 w Operze Śląskiej.

Spektakl inspirowany jest legendarną powieścią Miguela Cervantesa. W rolę Kitri w premierowej odsłonie wcieli się Michalina Drozdowska, natomiast jako Basilio wystąpi Douglas De Oliveira Ferreira. Tytułowym Don Kichotem został Daniil Alexandrov, a w roli Sancho Pansy zobaczymy Wojciecha Paczyńskiego. Na przekór tradycji, to nie Don Kichot będzie tu brylował, a w rolach głównych, jak na spektakl baletowy przystało, zobaczymy tancerzy. Wypada podkreślić, że będzie to międzynarodowe grono!

„Don Kichot" nie jest nowym tytułem, ponieważ na operowym afiszu w Bytomiu znalazł się już 16 lat temu. Jednakże, jak zapewniają realizatorzy, najnowsza propozycja jest zupełnie inna. - Nie zmieniamy tekstu libretta ani miejsca akcji, ale obraz, który proponujemy jest inny, różni się od poprzednich. Porównując do premiery sprzed 16 lat należy podkreślić, że zupełnie nowa będzie np. scenografia – zdradza choreograf Henryk Konwiński.

Grzegorz Pajdzik, kierownik baletu, który występował w „Don Kichocie" wystawianym 16 lat temu na deskach Opery Śląskiej i to w czołowej roli, zdradza, że choć temat jest ten sam, to wykonanie zgoła odmienne. – Bardzo się rozwinęliśmy przez te kilkanaście lat. Mamy znacznie lepszy zespół baletowy oraz orkiestrę – wylicza. Zmiana polega też na tym, że w poprzedniej wersji jako Sancho Pansa występowała kobieta, a teraz będzie to Wojciech Paczyński. - To klasyczny, pełnospektaklowy, 3 aktowy balet. Pierwszy taki od 16 lat. To wyzwanie dla naszej młodzieży, bo mamy młody zespół - dodaje Pajdzik.

Klasyczna choreografia w nowych dekoracjach

Jak mówi Henryk Konwiński, reżyser operowy, choreograf i tancerz, kierownik zespołu baletowego Teatru Wielkiego w Poznaniu oraz Opery Śląskiej, jest to klasyczna historia rozpisana na balet. – „Don Kichot" pozwala się wytańczyć wszystkim – podkreśla. Choreografia stanowi bazę. Zmienią się jednak kostiumy i scenografia. – Będzie to klasyczna wersja w tym sensie, że temat stanowi jedynie pretekst do tego, by pokazać miłosne zmagania dwojga młodych ludzi. „Don Kichot" szedł przez Hiszpanię, zmagał się z wiatrakami i szukał swojej Dulcynei, którą odnalazł w Kitri, bohaterce tego przedstawienia, córce właściciela gospody, zakochanej w biednym cyruliku Basiliu. Zrozumiawszy swoją pomyłkę, postanawia połączyć dwoje zakochanych (Kitri i Basila – przy. red.), wbrew woli ojca dziewczyny, a sam poszedł w świat, żeby krzewić dobro i walczyć ze złem i oczywiście nadal szukać ukochanej Dulcynei – wyjaśnia Henryk Konwiński.

- Zaprzyjaźniłem się z Cervantesem mając lat 11. Spośród dwóch książek wybrałem nie „Wyspę skarbów", a „Don Kichota". I od tego czasu Cervantes i „Don Kichot" wędrują wraz ze mną przez życie – wspomina Henryk Konwiński. Dodaje też, że to już jego trzecia wersja baletu o Rycerzu Smętnego Oblicza. Czy ciężko było przełożyć klasyczne dzieło na język ruchu? – Stało się to już pewną tradycją, że temat ten przekłada się na balet. Nie zauważam trudności w tym sensie, że operujemy pewnym alfabetem ruchu, który przylega do muzyki – dodaje Konwiński.

Zespół tworzą uzdolnieni, młodzi ludzie pochodzący z całego świata. – Mamy w zespole wielu cudzoziemców, zwłaszcza Azjatów, którzy kochają klasykę – podkreśla Konwiński. Choreograf zapytany o to, co było najtrudniejsze w pracy z tak międzynarodowym zespołem, błyskawicznie odpowiada, że olbrzymie znaczenia dla wyjaśnienia pewnych pomysłów ma kontekst kulturowy.

Scenografia będzie baśniowo-surrealistyczna

- Scenografia oczaruje. Wiatraków nie będzie, ale za to pojawią się projekcje – zapowiada scenograf Ireneusz Domagała. Zdradza też, że im bardziej Don Kichot będzie bujał w obłokach, tym bardziej scenografia będzie nierzeczywista, wręcz surrealistyczna. Olbrzymie znaczenie będzie miała także reżyseria świateł. - Sfera werbalna niech pozostanie poza doznaniami wizualnymi. Trzeba zobaczyć i ocenić samodzielnie – mówi enigmatycznie scenograf.

Podkreśla także, że przygotowanie „Don Kichota" to ogrom pracy. Musiał stworzyć ponad 100 kostiumów, mnóstwo detali i zdobień. – Mam nadzieję, że widz, który dotrze na spektakl będzie miał co podziwiać i na czym oko zawiesić. W każdym akcie starałem się zaproponować coś nowego, zaskakującego – mówi. Zaznacza też, że w przypadku kostiumów dla tancerzy nie mógł puścić wodzy wyobraźni, ponieważ ograniczały go względy formalne. – Kostium dla baletu jest trudny w projektowaniu, ponieważ przede wszystkim musi on spełniać swoje funkcje. Nie może krępować ruchów tancerza – wyjaśnia Domagała.

Klasyczne rozwiązania zostaną nieco uwspółcześnione. – Klasyka jest po to, żeby ją łamać i z nią walczyć. Gdybyśmy trzymali się konwencji sprzed 100 lat, musielibyśmy grać przy lampach naftowych – żartuje. Miłośnicy tradycji będą jednak zadowoleni, ponieważ, jak zapowiada Ireneusz Domagała, driady będą bardzo klasyczne. – To zaprogramowana kostyczność – podkreśla.

Magdalena Mikrut-Majeranek 
Dziennik Teatralny Katowice
26 kwietnia 2019





Wstecz