Tannhäuser

Ryszard Wagner
Premiera: 1 grudnia 2001 r.

libretto kompozytora, przekład libretta: M. Łebkowski, S. Werner
realizatorzy premierowej inscenizacji:
kierownictwo muzyczne: Tadeusz Serafin
reżyseria: Laco Adamik
scenografia: Barbara Kędzierska
choreografia: Anna Majer
kierownictwo chóru: Jarosław Bagrowski
współpraca muzyczna: Antoni Duda
asystent reżysera: Jarosław Świtała

Złota Maska dla Laco Adamika w kategorii Reżyseria!
 
przygotowanie sceniczne wznowienia: Anna Majer, Tadeusz Piszek
współpraca muzyczna: Krzysztof Dziewięcki
asystent dyrygenta: Mieczysław Unger
przygotowanie chóru: Krystyna Krzyżanowska-Łoboda

Opera dramatyczna w 3 aktach

Czas trwania:
3 godz. 10 min. – 2 przerwy

Treść libretta Akcja rozgrywa się w Turyngii w XIII w.

AKT I

Odsłona 1.

Rycerz-trubadur (właściwie – minnesänger), Heinrich Tannhäuser, tajemniczym trafem dostał się w głąb podziemnego królestwa bogini Wenus; pędzi tam życie wśród nieustannych uciech i rozkoszy. Jest jednak smutny; przesycił się już i tęskni do zwykłego ziemskiego życia śmiertelnych ludzi. W pełnej żaru pieśni, którą intonuje na cześć Wenus, każda z trzech strof kończy się prośbą do władczyni podziemnego królestwa, aby pozwoliła mu wrócić na ziemię. Bogini odmawia – stara się zatrzymać rycerza; Tannhäuser wzywa imienia Matki Boskiej i wówczas nagle znika całe podziemne królestwo Wenus.

Odsłona 2.

W słonecznej dolinie w pobliżu Wartburga słychać dźwięk pasterskiej fujarki i śpiew udających się do Rzymu pielgrzymów. Landgraf Turyngii, powracający z polowania wraz ze swą drużyną rycerzy-śpiewaków spotyka Tannhäusera. Ten jednak nie odpowiada na pytania, gdzie przebywał tak długo, lecz usłyszawszy, że Elżbieta, siostrzenica landgrafa, nadal o nim pamięta, zgadza się wraz z całym rycerskim gronem ruszyć na Wartburg. Ma nadzieję, że czysta miłość Elżbiety pomoże mu zmazać dręczące jego sumienie występki.

AKT II

Z radością w sercu pozdrawia Elżbieta salę turniejową, której progów nie przestąpiła odkąd wśród rycerzy zabrakło jej ukochanego – Tannhäusera. W samą porę odnalazł się rycerz, bo oto na wartburskim zamku ma się odbyć wielki turniej śpiewaczy; mistrzostwo Tannhäusera w tej sztuce jest powszechnie znane, więc wszyscy przypuszczają, że on właśnie zdobędzie pierwsze miejsce, a wraz z nim rękę Elżbiety. W uroczystym pochodzie ciągną na zamek goście, witani przez landgrafa i jego siostrzenicę. Rozpoczyna się turniej śpiewaczy. Rycerze po kolei opiewać mają piękno miłości. Pierwszy wyciąga los przyjaciel Tannhäusera – Wolfram von Eschenbach, który również skrycie kocha Elżbietę. W pieśni swej w subtelny i poetyczny sposób daje wyraz uczuciom, śpiewając o miłości czystej i idealnej. Pieśń Wolframa, przyjęta ogólnym aplauzem, budzi prawdziwą burzę w sercu Tannhausera, któremu żywo tkwią jeszcze w pamięci wspomnienia czarodziejskiej groty Wenery. Podejmuje on pełną żaru pieśń na cześć miłosnej rozkoszy i jej władczyni – Wenus. Spotyka się jednak z ogólnym potępieniem. Przed śmiercią z rąk towarzyszy broni go jedynie Elżbieta, zaś landgraf ogłasza wyrok, na mocy którego musi Tannhäuser wyruszyć z pielgrzymką do Rzymu i tam, wyznawszy swe grzechy, błagać papieża o przebaczenie.

AKT III

Minęła jesień, z drzew opadły liście. Tannhäuser nie wrócił z pokutnej pielgrzymki do Rzymu. Daremnie czeka nań Elżbieta – czeka także i Wolfram, któremu wierność wobec przyjaciela nakazuje ukrywać własne uczucie miłości („Pieśń do gwiazdy”). Śpiew Wolframa ściąga w jego stronę jakiegoś wynędzniałego wędrowca. To Tannhäuser, którego jeszcze niedawno szukała Elżbieta wśród wracających z Rzymu pielgrzymów. Teraz opowiada on Wolframowi swoje smutne dzieje. Nie uzyskał w Rzymie rozgrzeszenia – surowy papież Urban oświadczył, iż prędzej jego laska zazieleni się świeżymi liśćmi, niż tak ogromne grzechy zostaną odpuszczone. Teraz w ostatecznej rozpaczy nieszczęsny wędrowiec wzywa boginię Wenus, która też zjawia się w całej swej krasie, w otoczeniu nimf i syren. Już ma Tannhäuser pójść za boginią – lecz od wiecznego potępienia ratują go żałobne dzwony zwiastujące śmierć Elżbiety, która nie przeżyła długotrwałej rozłąki z ukochanym. Umiera także Tannhäuser, wyczerpany trudami wędrówki, nękany zgryzotą i wyrzutami sumienia. Z oddali dobiega uroczysty śpiew pielgrzymów sławiących Boga za cud, który się dopełnił: oto nagle na gałązkach wyrosły zielone liście: znak przebaczenia dla największych grzeszników.

Wg „Przewodnika operowego” Józefa Kańskiego /z niewielkimi zmianami wynikającymi z inscenizacji/

 
Wstecz