Halka

Stanisław Moniuszko
Premiera: 18 czerwca 2005 r.

premiera z okazji jubileuszu 60.lecia Opery Śląskiej: 18 czerwca 2005 r.
kierownictwo muzyczne: Tadeusz Serafin
inscenizacja i reżyseria: Marek Weiss-Grzesiński
scenografia: Boris. F. Kudlicka, Marceli Sławiński
choreografia: Izadora Weiss
kierownictwo chóru: Anna Tarnowska
współpraca muzyczna: Antoni Duda, Piotr Warzecha
asystenci reżysera: Jarosław Świtała, Marek Ziemniewicz
kostiumy: Maria Balcerek

wznowienie sceniczne z okazji jubileuszu 70.lecia Opery Śląskiej: 14 czerwca 2015 r.
kierownictwo muzyczne: Tadeusz Serafin
przygotowanie sceniczne wznowienia: Bernadeta Maćkowiak i Tadeusz Piszek
współpraca muzyczna: Krzysztof Dziewięcki
asystent dyrygenta: Mieczysław Unger
przygotowanie chóru: Krystyna Krzyżanowska-Łoboda
kierownictwo baletu: Olga Kozimala-Kliś
korepetytorki solistów: Larysa Czaban, Halina Mansarlińska

Opera w 4 aktach

Czas trwania:
2 godz. 10 min. – 1 przerwa

Libretto: Włodzimierz Wolski

AKT I

We dworze Stolnika hucznie święcą się zaręczyny potomków dwóch szlacheckich rodów. Zubożały ziemianin, Janusz, zaślubić ma Zofię, córkę bogatego Stolnika, choć nie wygasło jeszcze w jego sercu uczucie dla młodej Góralki z jego wsi – Halki. Gdy Halka, nie wiedząc nic o jego zaręczynach, zjawia się nieoczekiwanie w ogrodzie zamkowym Stolnika (pieśń „Jako od wichru”), w sercu Janusza niepokój i gniew splata się z tkliwymi wspomnieniami dawnej miłości (aria „Skąd tu przybyła mimo mej woli”). Lękając się jednak, by o tych dawnych sprawach nie dowiedziała się rodzina narzeczonej, Janusz czułymi słowami uspokaja Halkę, obiecując niebawem spotkać się z nią za miastem nad Wisłą. Tłum gości wylęga do ogrodu i I akt opery kończy się pełnym temperamentu mazurem.

AKT II

Janusz nie przyszedł do czekającej nań Halki. Ta, zrozpaczona, po raz wtóry pojawia się przed zamkiem Stolnika (aria „Gdyby rannym słonkiem”), a w ślad za nią nadchodzi zakochany w niej bez wzajemności Góral, Jontek. Na próżno usiłuje on przekonać zrozpaczoną dziewczynę o daremności jej uczuć (aria „I ty mu wierzysz”). Halka nie słucha – nie chce uwierzyć w okrutną prawdę, póki sam Janusz nie powie jej o tym. Słysząc hałas u wrót wychodzi przed dom Stolnik, a za nim Zofia, Janusz i tłum gości. Jontek w uniżonych, lecz pełnych gryzącej ironii słowach, prosi Janusza o litość nad nieszczęśliwą dziewczyną, nie wspominając zresztą nic o stosunku łączącym tych dwoje. Jednak z jego słów niektórzy poczynają się domyślać prawdy. Widząc zmieszanie Janusza i niepokój Zofii, Dziemba, zaufany Stolnika, każe parę intruzów wygnać za zamkowe wrota.

AKT III

W górach, w rodzinnej wsi Halki i Jontka, w dzień świąteczny Górale odpoczywają po całotygodniowej pracy, niektórzy tańczą wesoło. Pogodną atmosferę mąci pojawienie się Jontka i Halki, której wiadomość o zdradzie ukochanego Janusza pomieszała zmysły. W obłędzie wciąż myśli o dawnych chwilach miłości, nie wiedząc, że niebawem tu właśnie we wsi odbyć się ma ślub Janusza ze Slolnikówną. Ze zgrozą słuchają Górale opowiadania Jontka o tym, jak niegodnie potraktowano jego i Halkę na zamku Stolnika.

AKT IV

Nadszedł już dzień ślubu Janusza i Zofii. Z rozpaczą myśli o tym Jontek, niepokojąc się, iż obłąkana Halka koniecznie chce przybyć tu do kościoła. Krótka rozmowa z wioskowym dudarzem, przybyłym, aby ślub powitać, budzi w sercu Jontka wspomnienia dawnych dni, szczęśliwie wespół z Halką przeżywanych (aria „Szumią jodły”). Kroczy już do kościoła orszak weselny. Zebrali się chłopi i pod nakazem Dziemby, acz niechętnie, składają państwu życzenia. Jontek, pragnąc uleczyć Halkę z beznadziejnej miłości, ukazuje jej przez otwarte drzwi kościoła Janusza klęczącego obok przybranej w biały welon Zofii. W pierwszej chwili zrozpaczona Halka chce podpalić kościół, by zemścić się za siebie i swe dziecko, które zmarło bez pomocy i opieki. Po chwili jednak odrzuca płonącą żagiew; niechaj jej ukochany Janusz z małżonką żyją szczęśliwi – ona sama tylko odejdzie z tego świata (cavatina „O mój maleńki”). Biegnie na wzgórze poza kościołem i ze zwieszającej się ponad rzeką skały rzuca się w wodę.

/Z „Przewodnika operowego” Józefa Kańskiego/

 
Wstecz